Wiosna bez kleszczy
Właśnie teraz, gdy piękna pogoda zachęca do spędzania weekendów na łonie przyrody, dla kleszczy zaczyna się okres wzmożonej aktywności. Dlatego warto się zorientować, czy tam, gdzie jedziemy, nie jest ich szczególnie dużo. W takiej sytuacji musimy się właściwie zabezpieczyć.
WYSTARCZY CHWILA NIEUWAGI
Aby dorosły kleszcz mógł się rozwijać, musi choć raz w swoim życiu wyssać krew od kręgowca, czyli np. od człowieka. To dlatego z wieczornego spaceru brzegiem jeziora często wracamy pogryzieni przez te pajęczaki. Ugryzienie nie jest bolesne, ponieważ kleszcze wydzielają substancję znieczulającą miejscowo. Niestety, takie spotkanie może się okazać groźne, bowiem są one nosicielami drobnoustrojów wywołujących różne choroby, m.in. kleszczowe zapalenie mózgu. Jeśli wirus dostanie się do naszego organizmu, po okresie wylęgania, trwającym 7-14 dni, dopadnie nas złe samopoczucie, pojawi się gorączka i bóle mięśniowe. Po kilku dniach lepszego samopoczucia przychodzi druga faza choroby: gorączka, bóle głowy, nudności i wymioty, czasem utrata przytomności, śpiączka. Choroba może mieć ciężki przebieg u dorosłych, dzieci na ogół chorują lżej (choć ok. 25 proc. z nich może ją ciężko przechodzić). I dorosłym, i dzieciom grożą jednak powikłania, dlatego najważniejsze, by do pogryzienia przez kleszcze po prostu nie dopuścić.
LEPIEJ ZAPOBIEGAĆ
Idąc na spacer do lasu albo nad jezioro, załóżmy koniecznie ubranie szczelnie zakrywające ciało i nie zapominajmy o nakryciu głowy. Stosujmy środki odstraszające owady (tzw. repelenty). Natomiast wieczorem, obowiązkowo, obejrzyjmy dokładnie całe swoje ciało i jeśli znajdziemy kleszcza, wyjmijmy go delikatnie pęsetą. Uważajmy przy tym, by go nie zgnieść, bo może to doprowadzić do wyciśnięcia jego wymiocin do krwi. Przed wyjazdem na wypoczynek za miastem warto kupić aspiwenin, czyli przyrząd, za pomocą którego łatwo usuniemy kleszcza – wysysając go w całości. Miejsce po wkłuciu obowiązkowo dezynfekujemy spirytusem.
Jednak najpewniejszym zabezpieczeniem są szczepienia, które uchronią nas przed kleszczowym zapaleniem mózgu nawet wtedy, gdy pogryzienia nie unikniemy. Zaszczepić możemy się odpłatnie w większości punktów szczepień – aby uzyskać prawie 100 proc. zabezpieczenia, trzeba przyjąć trzy dawki. Pierwszą najlepiej zaaplikować sobie w chłodnej porze roku, drugą po 1-3 miesiącach, a trzecią po 9-12 miesiącach. Po dwóch tygodniach od przyjęcia drugiej dawki mamy już dość wysoką odporność, ale co trzy łata wskazane jest jedno szczepienie przypominające. Istnieją dawki szczepionki dla dorosłych i dla dzieci. Jeśli pomyśleliśmy o tym dopiero wiosną, zapytajmy lekarza o szczepienia w trybie przyspieszonym.
TYLKO PROFILAKTYKA
Pogryzienie przez kleszcza może też zakończyć się boreliozą – to najczęściej przenoszona przez te pajęczaki choroba. Do zakażenia dochodzi, gdy kleszcz jest wczepiony w naszą skórę przez minimum 12 godz. i przekaże do krwi swoją ślinę albo wymiociny, w których są krętki boreliozy. Po kilkudniowym, a czasem kilkutygodniowym okresie wylęgania, w miejscu ukłucia pojawia się czerwona plama, która stopniowo się powiększa, aż osiągnie średnicę ok. 5 cm. Jest to tzw. rumień wędrujący, bardzo typowy objaw, na którego podstawie lekarz ustala rozpoznanie i rozpoczyna leczenie antybiotykiem. U osób, które nie były leczone, po kilku miesiącach, a nawet po paru latach występuje tzw. borelioza późna objawiająca się przewlekłymi zmianami w różnych narządach.
W Europie najczęstsze są objawy neurologiczne – typowe to: obustronne porażenia nerwu twarzowego i zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Często pojawia się zapalenie dużych stawów, może wystąpić zapalenie mięśnia sercowego, zaburzenia przewodzenia i rytmu pracy serca. Pacjenci powinni przebywać w szpitalu, gdzie lekarz przeprowadzi badania serologiczne.
Leczenie boreliozy jest długotrwałe i niestety nie zawsze skuteczne. A ponieważ do tej pory nie ma szczepionki zapobiegającej tej chorobie, nie pozostaje nam nic innego, jak tylko nie dać się pogryźć przez kleszcze.
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) raportuje:
“Kleszczowe zapalenie mózgu (KZM) jest ciężką, ostrą chorobą zakaźną ośrodkowego układu nerwowego, która może prowadzić do zgonu lub trwałych następstw neurologicznych u 35-58% pacjentów. Śmiertelność w zakażeniach objawowych sięgaod0,5do20%.”
Do zakażenia KZM dochodzi podczas ukłucia przez zakażonego kleszcza lub spożycia niepasteryzowanych produktów mlecznych pochodzących od zakażonych zwierząt.
Ryzyko zachorowania na KZM zależy głównie od stylu życia i aktywności, a nie od wieku.
Poświęć chwilę by ocenić czy poniższe stwierdzenia odnoszą się do Ciebie lub Twoich bliskich:
- aktywnie spędzam czas na świeżym powietrzu
- uprawiam turystykę pieszą lub rowerową, jeżdżę konno
- zbieram grzyby, jagody
- poluję, wędkuję
- spędzam weekendy lub wakacje na leśnej działce lub na wsi
- moje dzieci jeżdżą na kolonie lub obozy letnie
- moja praca lub hobby wymaga częstych pobytów : w lesie lub na terenach zielonych
- lubię spacery lub pikniki w lesie lub na tace
- uprawiam żeglarstwo śródlądowe, turystykę kajakową
autor: dr Irena Czyż





